na co oddać swój 1%? | chcę robić dobrze (internetem) | blog conference poznań 2018

Uwielbiam Poznań. Pierwszy raz byłam tam rok temu i wspominam ten wyjazd z dużą dozą nostalgii. Wtedy pierwszy raz miałam okazję sama ze sobą spędzić weekend i pierwszy raz ktoś traktował mnie poważnie jako blogerkę. Wtedy, blogowałam niecałe pół roku, a dostałam swój pierwszy identyfikator z nazwą swojego bloga i naprawdę nie posiadałam się z ekscytacji. Teraz, rok później, znów miałam możliwość pojawić się na Blog Conference Poznań, tym razem z lepszym warsztatem, większą wiedzą i doświadczeniem. Ale na wyjazd i na konferencję cieszyłam się tak samo jak na poprzedni – jak dziecko.

blog-conference-poznan
Chociaż pisałam już o tym wiele razy – przy okazji wszystkich odbytych przeze mnie konferencji (Blog Forum Gdańsk 2016, Blog Conference Poznań 2017, See Bloggers 2017 i Blog Forum Gdańsk 2017, a nawet wtedy, kiedy pisałam o seminarium, na którym ostatnio byłam), ludzie wciąż pytają mnie o to samo. Czy rzeczywiście każdy bloger ma biały dom z pastelowymi elementami, dostaje wielkie paczki zawierające 15 różnych firm szamponów, żeby potem (wszystkie na raz) zareklamować na swoich instastories czy daily vlogach? (I dodatkowo dostać za to kupę pieniędzy.) Czy naprawdę blogerzy to tacy politycy, co żyją za niezasłużone pieniądze? I czy takie konferencje polegają na robieniu zdjęć jedzenia, którego nawet nie jemy, żeby w razie czego szybko przebranżowić się na kategorię fit, lifestyle czy fashion? No cóż, nie.

W podlinkowanych u góry wpisach wielokrotnie pisałam o tym, że realny obraz blogosfery znacznie odbiega od tego stereotypowego. Dla mnie liczą się przede wszystkim ludzie. To oni w dużej mierze układają maleńkie fragmenciki mojego życia, choć, paradoksalnie, sama nazywam się indywidualistką i panią swojego losu. A jednak! Imponują mi ludzie, którym się chce wychodzić poza standardowe ramy wyznaczające obowiązki i robią coś ponad zakładaną normę. Właśnie dlatego spora część mojego serduszka należy do ludzi z blogosfery – twórców, którzy robią dużo i dobrze i których w większości poznałam na konferencjach i innych blogowych spotkaniach. Ze swoimi znajomymi z tych internetowych stron widzę się raz na ruski rok, dlatego takie konferencje, które dają nam ku temu możliwość, cieszą mnie jeszcze bardziej.

blog-conference-poznan

Oprócz radości i spotkań, takie weekendy są dla mnie potężną dawką motywacji i porządnym kopniakiem w tyłek. Po spotkaniach z osobami o tak wysokim poziomie kreatywności – ale też po spotkaniach na przykład z moimi przyjaciółmi – wracam do domu zmotywowana. Do Poznania nie zabrałam laptopa (co ze mnie za blogerka?!), ale chwilę po ostatniej prelekcji palce aż rwały mi się do klawiatury. Ten tik (wcale nie spowodowany spożyciem kofeiny w dawce przekraczającej dzienny limit o jakieś 300%), musiałam jakoś uspokoić więc notowałam i w telefonie i w notesie. Ale to mi nie starcza, bo w notesie nie mogę kliknąć „publikuj”. A mam potrzebę tworzyć nie dla siebie, ale dla ludzi, a przy tym robić internetem dobrze wtedy, kiedy jest to możliwe.

kogo posadzisz na tronie?

Wyobraź sobie, że masz mikrofon. Ba! Mało tego, masz widownię, dość pokaźną. Możesz powiedzieć cokolwiek chcesz. Zamknij na chwilę oczy i zastanów się nad tym, co powiedziałbyś światu, gdybyś tylko mógł cokolwiek mu przekazać. Przerażająco dużo możliwości, prawda?

Prawda jest taka, że podejmujemy takie decyzje codziennie. Każdy z nas, bez znaczenia jak wielką widownię mamy. Wstawiając zdjęcie na instagrama, status na facebooku, widząc artykuł czy post o czymś ważnym – podejmujemy decyzję, czy chcemy przekazać to dalej, czy chcemy skomentować i jakoś się do całej sprawy odnieść, czy udajemy, że rzeczywistość wokół nas nie istnieje. Na co dzień zdaje się, że jesteśmy tylko my i to, co robiliśmy w weekend i jakie dobre piwo piliśmy w sobotę wieczór. Są też nowe buty Pauliny i zdjęcie na instagramie Roberta, na którym pokazuje się z nową laską. Są nowe przesyłki od kuriera i promocja w Rossmanie. Masz do dyspozycji tron i krzesło. To od Ciebie zależy, kto i co będzie liczyło się bardziej: Twoje ego czy czyjeś dobro i pomoc, na którą Cię stać?*

blog-conference-poznan

Mam taki tryb, który nazywa się trigger. Łapię go, kiedy słucham, a zaraz potem angażuję się w dyskusję na temat, który całkowicie mnie porusza. Wtedy najczęściej nie interesuje mnie nic, co znajduje się wokół. Można do mnie mówić i mnie szturchać, ale ja jestem myślami przy rozmowie, która toczy się gdzieś obok i która dotyczy czegoś, co całkowicie mną wstrząsa. Tak było na niedzielnym panelu, w którym brali udział Konrad Kruczkowski, Paweł Cywiński i Anna Alboth. Na scenie była mowa o odpowiedzialności społecznej blogera i o tym, że… dobrze jest tworzyć z wkurwienia.

Pamiętam swój gniew przy okazji 3 października 2016, kiedy uczestniczyłam w Czarnym Proteście. Pamiętam jak gorączkowałam się czytając „Mężczyzn objaśniających mi świat” Rebecci Solnit albo wtedy, kiedy czytałam reportaż dotyczący tabletek gwałtu i statystyk związanych z tematem. Zazwyczaj w takich momentach zaciskam pięści, ale tylko na chwilę, bo potem potrzebuję przecież swoich palców, żeby móc o tym napisać. Ta kumulacja emocji, (których mam dość sporo – sama przyznaję się do bycia emocjonalnym gejzerem) popycha mnie do działania.

Z gniewu, który ogarnął mnie w 2016 roku po przeczytaniu milionów artykułów o tym jak restrykcyjne są przepisy dotyczące aborcji, które miały (i wciąż mają) możliwość wejścia w życie, zamiast wzruszyć ramionami zwerbowałam dziewczyny ze swojej klasy i razem wyszłyśmy na protest. Chodziłam, tłumaczyłam, podsyłałam artykuły, a potem podpisywałam swoim imieniem i nazwiskiem petycje, które były wyrazem sprzeciw. Nikt nie kazał mi tego robić, ale wychodzę z założenia, że zamiast siedzieć na tyłku i czytać sekcję horoskopów w „Życiu na gorąco”, kiedy w tym samym czasie mogę dać z siebie trochę i postarać się zrobić coś, żeby było lepiej? A jako osoba, która tworzy treści mam możliwość dotarcia do szerszego grona odbiorców i wykorzystania tego bardziej, w słusznym celu.

blog-conference-poznan

wyskakuj z kasy!

Chociaż nie każdy jest i chce być twórcą internetowym, każdy może zrobić tyle, ile akurat jest możliwe w jego zakresie. Nie wiem jak Wy, ale ja zazwyczaj zabieram się za pracę dzień przed deadlinem. Podobno nie ma wielkiej tragedii – są i tacy, który zaczynają na parę godzin przed terminem. Ze skarbówką, moi drodzy, nie ma jednak żartów – PIT trzeba rozliczyć w terminie i nie ma zmiłuj. Dlatego każdemu, kto jeszcze nie odesłał swojego świstka do urzędu polecam uniknąć możliwych nieprzyjemności i zrobić to jak najszybciej.

Każdy, kto kiedykolwiek robił rozliczenie podatkowe wie, że jest możliwość oddania jednego procentu swojego podatku na wybraną organizację NGO (czyli non-goverment organisation – organizację pozarządową). Nasz portfel nie będzie lżejszy, jedynie budżet państwa lekko na tym „ucierpi”. Obserwując działalność niektórych organizacji NGO i porównując ją z działalnością naszych polityków wniosek dotyczący tego, komu warto ten procencik od podatku przekazać wydaje się jasny. Kiedy rozliczałam swój pierwszy PIT byłam strasznie tą rubryczką podekscytowana – czułam, że mam głos i to decyzyjny! Że mam wybór i mogę zrobić coś dobrego. A przynajmniej przekazać swój 1% na organizację, której poczynania obserwuję na co dzień i jestem zachwycona ich działaniami

1% podatku to może drobna sprawa (bo drobny pieniądz, oczywiście zależy od tego ile zarobiliśmy my – i w konsekwencji ile z tego jesteśmy zobowiązani oddać państwu), ale „grosz do grosza a będzie kokosza”. Dla wielu organizacji społecznych każda złotówka ma ogromne, (żeby nie napisać „fundamentalne”) znaczenie – bywa, że każdy miesiąc jest dla nich bitwą o przetrwanie. A przecież robią dobrze –  w dodatku dla innych, nie dla siebie. Ale do tego, że warto pomagać nie muszę raczej Was przekonywać. Z kolei wybór odpowiedniej organizacji to coś czym na pewno warto się zainteresować. W końcu warto wiedzieć gdzie i na co pójdą nasze pieniądze, prawda? Właśnie dlatego przedstawiam Wam 3 dziewczyńskie organizacje, których KRSy naprawdę warto wpisać w swoje rozliczenie podatkowe.

blog-conference-poznan

1. MamyGłos – KRS: 0000697421

MamyGłos to fundacja 6 dziewczyn, która promuje prawa kobiet, historię kobiet i silne wzorce kobiece wśród nastolatek. Współpracują z 30 aktywist(k)ami w kilku miastach w Polsce i organizują warsztaty aktywizmu, ciałopozytywności i samoobrony, udzielają porad psychologicznych i prowadzą różne kampanie.

2. Fundacja Centrum Praw Kobiet – KRS: 0000188668

Fundacja Centrum Praw Kobiet to organizacja, której misją jest działanie na rzecz równego statusu kobiet i mężczyzn w życiu publicznym oraz w rodzinie. CPK udziela pomocy prawnej i psychologicznej kobietom-ofiarom przemocy i dyskryminacji oraz stara się wpływać na kształt prawa i jego stosowanie.

3. Fundacja feminoteka – KRS: 0000242885

Feminoteka działa na rzecz likwidacji dyskryminacji ze względu na płeć we wszystkich sferach życia społecznego, publicznego i kulturalnego. Prowadzą warsztaty, organizują spotkania, promocje książek, dyskusje i wydają książki. Ich priorytetowym działaniem jest przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet i dziewcząt.

A żeby wyszukać inne organizacje, którym możemy podarować swój jeden procent podatku, wystarczy wejść o tutaj >>KLIK<< i wyszukać preferowane fundacje. Wyszukiwarka umożliwia wprowadzenie kryteriów nie tylko względem tematyki, ale też lokalizacji, tak byśmy mogli wspierać lokalne stowarzyszenia.

blog-conference-poznan

*Nie chcę tutaj bawić się w internetowy sąd ostateczny i zgrywać bufona, co twierdzi, że jak internet to tylko dla słusznych spraw i celów, absolutnie nie dla rozrywki. Nie wartościuję osób, które tworzą kontent rozrywkowy i tych, którzy piszą o problemach społecznych. Nie ma czegoś takiego jak lepsza kategoria. Każdy ma prawo tworzyć co chce i jak chce, nie wszyscy muszą czuć ten obowiązek. Ale ja go czuję.

Share This: