molestowanie w szkole | kilka słów o pedagogach, którzy łamią granice

Parę dni temu dostałam wiadomość z historią, która całkiem mnie sparaliżowała. Autor wiadomości -uczeń – opowiedział o tym, jak w swoim liceum stał się osobą, która doznała przemocy (na tle seksualnym) od swojej nauczycielki, najprawdopodobniej, niezbyt w dodatku trzeźwej. Pedagożka całowała swojego ucznia po szyi, mimo jego wyraźnych sprzeciwów i ucieczek. Widziała to cała klasa, nikt nie zareagował. Kobieta do dziś uczy w tej placówce.

Po przeczytaniu tej historii zaczęłam drążyć temat licząc, że jest to jakiś skrajny, odosobniony przypadek naruszenia granic. Że taka rzecz może i zdarzyła się w mieście X ale na pewno nie zdarzy się w Y, P, i Z. Niestety, fakty zdają się wyglądać zupełnie inaczej. Na swoim instagramie, który jest chyba najlepszym narzędziem do komunikacji z moimi czytelnikami i odbiorcami – szybko przeprowadziłam trzy ankiety, których wyniki wyglądają następująco: z osób, które doświadczyły molestowania seksualnego (34% głosujących), aż 71% twierdzi, że ich oprawcą była osoba, którą znali. Mało tego, 24% głosujących (którzy kiedykolwiek padli ofiarą molestowania) doświadczyło tego aktu w szkole bądź w pracy.* 

molestowanie-w-szkole

Problem, jak widać, jest. Być może po części wynika z wykorzystywania swojej pozycji i władzy. To ona często onieśmiela ofiary, które nie chcą robić sobie problemów i postanawiają nie zgłaszać takich zachowań. Kolejną bolączką jest bagatelizacja tematu – zarówno przez ofiary (jak opisuję poniżej na przykładzie ze swojego życia), jak i przez osoby, którym takie rażące sytuacje są zgłaszane (rodzice, inni pedagodzy – dowody na to można zaobserwować na przykładzie skrinów anonimowych historii w formie wiadomości, które dostałam na swoją skrzynkę). Czy więc my, jako społeczeństwo, mamy problem z edukacją na temat wyznaczania granic i złego dotyku? Być może.

Kiedy byłam (sporo) młodsza, to sama byłam w sytuacjach, w których takie karygodne zachowanie miało miejsce i zostało przeze mnie zbagatelizowane. Nie reagowałam na łapanie za biodra i brzuch w celu „polepszenia techniki” na zajęciach sportowych. Wtedy myślałam, że takie „wsparcie” jest niezbędne i normalne. Nie powiedziałam o tym rodzicom, wychowawcy, innemu pedagogowi. Zamiast tego, po czasie zrezygnowałam z tych zajęć myśląc, że skoro mi to nie pasuje, to jest to moja wina i moja sprawa.

Dzisiaj już wiem, że takie zachowanie nie jest normalne. Że usilne szukanie kontaktu fizycznego przez pedagoga nie jest – a przynajmniej nie powinno być – na porządku dziennym. Że przekraczanie granicy, którą wyznaczyliśmy, bez względu na to, czy druga osoba jest na wyższym stanowisku –  szefa, kierownika, nauczyciela czy mentora – nie jest na miejscu. I że powinno mówić się o tym głośno, bo to nie ofiary, a oprawcy mają powód do wstydu.

molestowanie-w-szkole
Temat molestowania, (o którym kiedyś już na blogu pisałam przy okazji akcji #metoo / #jateż – link tutaj >>>KLIK<<), jest w dyskursie społecznym ostatnio ściśle związane ze środowiskiem klerykalnym i właśnie tam burzy największe kontrowersje. Przez najgłośniejszy, filmowy tytuł tego roku, bijący w kinach rekordy popularności, coraz częściej mówi się o wykorzystywaniu seksualnym ministrantów czy innych patologiach kościoła. Ja chciałabym się skupić na innym obszarze, który – tak jak kościół – powinien być ostoją moralności i dobrych wzorców.

Temat molestowania mającego miejsce w polskich szkołach poruszyłam na swoim instagramie. Wszystko przez tą historię mojego znajomego, który nikomu tego nagannego zachowania nauczycielki nie zgłosił. Dzięki temu cała masa osób zdobyła się na odwagę i opowiedziała swoje historie – a to jak nauczyciel kazał siadać na kolankach, a to jak jeden zabierał uczniom telefony i kazał robić upokarzające rzeczy, żeby własność odzyskać. Niektóre historie wybrzmiały po raz pierwszy, a niektóre zostały zignorowane przez innych pedagogów, wychowawców czy rodziców, kiedy były opowiadane w nadziei na reakcję. Niektóre wywołały traumę, uprzedzenie i brak zaufania do pedagogów i/lub rodziców. A niektóre odbiły się echem i już nigdy nie wróciły, zostały jedynie w pamięci. Jedno jest pewne: wybrzmienie takich historii, wszystkich i każdej z osobna, jest bardzo ważne. Dlaczego?

Po co o tym mówić?

Wydaje mi się, że wiele z tych osób, które zdecydowały się podzielić swoją historią, poczuły ulgę. Po pierwsze – okazało się, że ich wstyd nie powinien być ich, bo to nie one są winne zaistniałych sytuacji. Po drugie – wyrzuciły z siebie z coś, co siedziało w ich głowach już bardzo długo. I po trzecie – zauważyły, że nie są w tym odosobnione. Zwierzanie się ma funkcję terapeutyczną, ale także pokazuje, że nie ma zgody na tak karygodne zachowanie, jakim jest (rażące) naruszanie czyjejś przestrzeni. Słowa mają ogromną moc – to one udowodniają, że osoby, które dopuściły się takich czynów, mogą w ciągu jednej minuty, w obrębie jednej publikacji, zostać zdemaskowane. Wystarczyłoby podać konkretne nazwiska czy chociażby dziedzinę, jaką Ci pedagodzy się zajmują, nazwę miasta, numer szkoły, żeby oprawca przestał być anonimowy i bezkarny,

Czy wszyscy pedagodzy tacy są?

To samo pytanie możemy sobie zadać w sprawie Kościoła, o którym wspominałam wyżej. Czy to, że takie rzeczy się zdarzają znaczy, ze wszyscy księża są alkoholikami, a po mszach molestują dzieci (w tym ministrantów)? Oczywiście, że nie! Generalizacja zawsze jest zła i krzywdząca. Ba, jestem przekonana, że nawet jedna trzecia, czwarta czy jedna piąta pedagogów nie jest takich. Na swojej edukacyjnej ścieżce spotkałam całą masę świetnych nauczycieli, z niektórymi jestem naprawdę bardzo zaprzyjaźniona i jestem przekonana, że nigdy nikogo nie skrzywdzili. Co oczywiście nie zmienia faktu, że takie patologie jak molestowanie się zdarzają – zarówno w kościołach, jak i w polskich szkołach.

molestowanie-w-szkole

Fałszywe oskarżenia mogą spieprzyć komuś życie

I chyba tego nie muszę tłumaczyć. A przynajmniej taką mam nadzieję. Poruszając ten temat dostałam wiadomość od córki nauczycielki, która powiedziała mi jak często jej mama ma problemy w związku z nieprawdziwymi oskarżeniami. Takie metody są najczęściej stosowane w przypływie gniewu – przykładowo w sytuacji niezdanego egzaminu, pretensji do pedagoga itd. Ba, można to idealnie zaobserwować w serialu Pod powierzchnią, który polecałam w poprzednim wpisie (link tutaj: >>>KLIK<<<). Liczę, że Wy – ludzie posiadający mózgi i dobre serca – zdajecie sobie sprawę, że fałszywe oskarżenia molestowania mogą (i raczej z dużą pewnością to zrobią) przekreślić komuś reputację, pracę w zawodzie a czasem nawet i  życie rodzinne. Ponadto, odbija się to także na prawdziwych ofiarach molestowania, które przestają być traktowane poważnie a ich historie staja się bagatelizowane, przez panujące przekonanie, że prawdopodobnie też są wyssane z palca (tak jak te, które padły w złości).

Doznałaś/eś przemocy seksualnej? Tu znajdziesz link, który Ci pomoże: >>>KLIK<<<

Jakie są prawne konsekwencje molestowania/gwałtu?

Na sam koniec przypatrzmy się na jakie artykuły może powoływać się ofiara molestowania czy gwałtu. Zgodnie z art. 200 Kodeksu karnego: „kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Tej samej karze podlega, kto w celu zaspokojenia seksualnego prezentuje małoletniemu poniżej lat 15 wykonanie czynności seksualnej.” Z kolei artykuł 199 KK mówi, że: „kto przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech„. Ściganie tego przestępstwa następuje to tylko na wniosek pokrzywdzonego.

Nauczyciel, jako osoba wykonująca zawód zaufania publicznego, powinna przestrzegać tzw. etyki zawodu. Nie istnieje jednak kodeks etyki zawodu nauczyciela, który mógłby precyzować poszczególne aspekty moralne zachowania. Istnieje za to Karta Nauczyciela, która określa obowiązki i powinności nauczycieli (art. 6). Nauczyciele mianowani i dyplomowani „podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej (wymierzonej przez odpowiednią komisję dyscyplinarną) za uchybienie godności zawodu nauczyciela (art. 75 Karty Nauczyciela). Karami dyscyplinarnymi dla nauczycieli są: nagana z ostrzeżeniem, zwolnienie z pracy, zwolnienie z pracy z zakazem przyjmowania ukaranego do pracy w zawodzie nauczycielskim w okresie 3 lat od ukarania, wydalenie z zawodu nauczycielskiego.

molestowanie-w-szkole

Do kogo możesz zgłaszać zachowanie nauczyciela budzące Twoje wątpliwości? Najlepiej najprościej – do rodzica, pedagoga szkolnego, wychowawcy. Jesteś świadkiem przemocy seksualnej wobec Twojej koleżanki/Twojego kolegi? Zauważasz dziwne zachowanie pedagoga, które sprawia, że czujesz się niekomfortowo? Powiedz o tym głośno. Wyznacz granice, nie wstydź się i nie bój się stawiać oporu. Twoja historia jest ważna. Ty jesteś ważna/y. 

*
Zdjęcia w tekście to kolaże stworzone z wiadomości, które otrzymałam od Was na instagramie.

Zamieściłam je „ku przestrodze”: Drogi sprawco, obojętnie czy masz na sobie sutannę czy przerwy spędzasz w pokoju nauczycielskim – jesteś widzialny. Widzialny, oceniany i na pewno nie bezkarny.

Zamieściłam ja także po to, by inne ofiary molestowania zrzuciły z siebie wstyd i także zaczęły mówić o tym, co je spotkało.

Zamieściłam je, żebyśmy przestali się bać, a zaczęli jednoczyć. I po to, żeby udowodnić, że problem jest – to nie temat wyssany z palca, tylko coś, co wyrosło na strachu, wstydzie, traumie i przekroczonych granicach.

*To są dane pochodzące z przeprowadzanych na instastories ankiet. Nie są to badania naukowe, a poglądowe, które z dużą dozą pewności mogą przekładać się na realny obraz tego, co się dzieje w naszym otoczeniu. Nie twierdzę, że są to wyniki niepodważalne – tak jak napisałam, nie mają one charakteru naukowego.

Share This: