wakacje trzeba mieć przede wszystkim w głowie | jak wietrzyć złamane serce?

Powiem wprost: lato nie jest odpowiednim okresem do posiadania złamanego serca. Do tego jest jesień, która swoją depresyjną pogodą nie tylko usprawiedliwia rozterki, ale też po części nas rozumie, a w dodatku czasem otula deszczem i mgłą. Nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło, bo najlepszym lekarstwem na smutki, rozterki i złamane serca są wyjazdy, gwarantujące lekkie odcięcie. Żeby poczuć oczyszczający przeciąg w sercu, nie wystarczy jednak wykupić zorganizowanych wakacji i spakować walizek. Do tego, niestety, trzeba dużo, dużo więcej.

Prawie całą swoja przerwę wakacyjną pracowałam. W swoje dni wolne jechałam na konferencje, a kiedy traf chciał, że nie było żadnej w pobliżu, to uciekałam z laptopem do kawiarni, żeby ogarniać SEO, wpisy na kolejne wtorki czy rozwijać Instagrama. W międzyczasie kiedy pisałam o idei self love, ganiłam przyjaciół, którzy o siebie nie dbali, sama bezmyślnie stając się stołem, z którego nie chciano jeść. A dając masę ciepła osobom, które w ogóle nie potrafiły tego docenić, nie zostawiłam dla siebie ani grama.

Te dwa miesiące, na które rok w rok czeka większość polskich uczniów, nie były dla mnie zbyt łaskawe. Prawdę mówiąc, przeżyłam emocjonalne tornado, które poturbowało mnie doszczętnie. Rozczarowanie, spotęgowane dodatkowo moim idealizmem, tylko utwierdzało mnie w przekonaniu, że w chwili obecnej moje serce ma całkowicie jałową glebę. Że nic już tam nie wyrośnie, a przynajmniej nie w najbliższym czasie, a ja nawet nie mam wody i preparatów, które mogłyby to wszystko naprawić. Diagnoza, choć przykra i bolesna, ruszyła mnie z miejsca i kazała działać – zrobić cokolwiek, żebym mogła poczuć się lepiej, żeby znowu zaczęło mi się chcieć i żeby w końcu ruszyć się z miejsca i postarać się wygrzebać z tego uczuciowego bagna. I tak zrobiłam.wakacje-trzeba-miec-przede-wszystkim-w-glowie-czyli-jak-wietrzyc-zlamane-serce

Zakochaj się w swojej samotności

Plan był prosty: totalna odbudowa. Chciałam o siebie zawalczyć, więc zaplanowałam dużo zmian; w sercu i w myśleniu, które tylko czekały, żeby się nimi zająć i delikatnie je szturchnąć. Nie szukałam kitu, którym mogłabym zapchać bolesne luki, bo wiedziałam, że nie prowadzi to do niczego, oprócz krzywdy. W momentach, kiedy cały emocjonalny filar, który się zbudowało, runął, chciałam skupić się przede wszystkim na sobie – swoich potrzebach i odpowiednio szybkim naklejaniu plastrów, tak, żeby z małej ranki, nie zrobiła się potężna infekcja.

Żeby przewietrzyć sobie serducho, trzeba przede wszystkim odpocząć. Od ludzi; przyjaciół i rodziny, a przede wszystkim od tych, który przyczynili się do bajzlu, w jakim trwamy. Trzeba odpocząć od siebie i swojej codzienności; samoprzylepnych karteczek, (które tylko z dnia na dzień są coraz bardziej wypełniane kolejnymi obowiązkami), pełnej skrzynki mailowej i dryndających powiadomień z messanger’a. A najlepszą zmianą jest całkowita zmiana otoczenia i wyjechanie na wakacje. Samemu.

Rupi Kaur, do której tak wielokrotnie się odwołuję; (bez znaczenia, czy piszę o feminizmie czy o horoskopach), pisała, żeby zakochać się w swojej samotności. Jej debiutacki tomik, Mleko i Miód, są właśnie mlekiem i miodem dla wszystkich tych, którzy się pogubili; w swoich uczuciach, miłości, cierpieniu, życiu i nieustającej presji podejmowania coraz to nowszych decyzji. To szalenie istotne, żeby polubić ze sobą przebywać, bo często tylko tak jesteśmy w stanie się w siebie samych wsłuchać.
wakacje-trzeba-miec-przede-wszystkim-w-glowie-czyli-jak-wietrzyc-zlamane-serce

Chciej zamknąć rozdział

Nikt nie lubi się żegnać. To nie tylko dołujące, ale i krępujące, a każde tysiąc słów, które mieliśmy specjalnie przygotowane na ten ostateczny moment rozejścia, nagle wyparowywują z głowy. Pożegnać się nie trzeba jednak umieć, pożegnać się trzeba przede wszystkim chcieć. I to nie do końca z tą osobą, która odchodzi z naszego życia, albo przyjmuje inną, zwykle mniej istotną rolę. Tylko z myślami o tym kimś. I powinno się to zacząć przede wszystkim od siebie.

Zmiany są dobre, jeżeli tylko je do siebie dopuścimy. Bywają bolesne, ale koniec końców, zwykle wszystko dzieje się po coś i bywa, że ma na nas zbawienny wpływ, nawet jeżeli początkowo nie zdajemy sobie z tego sprawy. Klamry w każdej relacji są ważne – dla nas, ludzi, którzy często potrzebują ostatecznego, decydującego tąpnięcia, przecięcia wstęgi nowego początku i epilogu, kończącego wszystko, co się zdarzyło.

Ja do oficjalnego rozstrzygnięcia musiałam dojrzeć. Musiałam zacząć chcieć nie wracać, tak po prostu, sama z siebie i sama dla siebie. Wyjechałam do dzikiej Rumunii, gdzie w supermarketach mają wino z kija i zaczęłam chcieć o sobie myśleć. O tym jak czuję się ja, o tym jak bardzo siebie samej potrzebuję. I o tym, że nie chcę powrotów i chcę zamknąć pewien rozdział swojego życia. A potem zaczęłam od nowa. Poszłam sama do kina. Ścięłam włosy, przed obojczyki. Usunęłam wszystkie zdjęcia. Odzyskałam wszystko, czym się podzieliłam, bo nie chciałam, żeby było tylko moje. I znowu czuję się swoja.

I życzę tego wszystkim tym, którzy się zatracili, a którzy dalej próbują się odnaleźć. 
wakacje-trzeba-miec-przede-wszystkim-w-glowie-czyli-jak-wietrzyc-zlamane-serce

Share This: