zabieram Cię do Gdańska – Sztuka Wyboru | miejsca

Dużo moich wspomnień wiąże sie z konkretnymi miejscami. Myśli przewijają się w mojej głowie jak kolejne slajdy; migawka – ulubiona kawiarnia, migawka – pub, w którym piłam najlepsze piwo kiedykolwiek. Pojawiają się zarysy budynków, potem wnętrz; stolików i krążących wokół nich ludzi. Zapamiętuję obrazowo, kocham przestrzeń i uwielbiam umiejscawiać w niej bliskich sobie ludzi albo przedmioty, które dobrze mogłyby się tam zgrać.

zabieram-cie-do-gdanska-sztuka-wyboru-miejsca

Sympatię okazuję na wiele sposobów. Jednym z nich jest zabieranie bliskich do swoich ulubionych miejsc – przytulnych kawiarni, wyjątkowych knajpek czy pięknych parków. Dzielę się częścią siebie; obnażam się i ofiaruję intymność właśnie przez takie małe gesty, które wprowadzają do mojego świata i mojej codzienności. Dostaję czasem pytania o Gdańsk i o Trójmiasto – co powinno się zobaczyć, gdzie pójść, zjeść, wypić kawę czy wino. Sama zwykle pytam o takie supermiejsca w przypadku podróży gdziekolwiek, chcąc znaleźć dla siebie jakąś przestrzeń. I chociaż raczej nigdy nie będę blogerką kulinarną, (jestem w gotowaniu totalnie beznadziejna), to chciałabym się takimi miejscami, także gastronomicznymi, dzielić. Biorąc pod uwagę nie tylko jedzenie, ale także (a może i przede wszystkim) atmosferę czy wystrój, chciałabym pokazać Wam fragment Gdańska. Mój fragment – taki, który lubię najbardziej i który odwiedzam, kiedy tylko mam czas. I właśnie dlatego powstała seria „miejsca”.

zabieram-cie-do-gdanska-sztuka-wyboru-miejsca
W listopadzie przeczytałam książkę Agaty Napiórskiej „Jak oni pracują”. Sama przez rok blogowania próbowałam znaleźć dla siebie dobry system, coś co pomagałoby mi sie zmotywować i pisać wydajniej. Każdy na skupienie ma swoje sposoby, które są często bardziej zindywiualizowanymi rytuałami, niż mogłoby nam się wydawać. Moim jest praca wśród ludzi i do tego Sztuka Wyboru jest moim ulubionym miejscem.

zabieram-cie-do-gdanska-sztuka-wyboru-miejsca

Przychodzę tam od czasu do czasu, zazwyczaj w piątki, kiedy mam wolne. Bo „wolne” oznacza dla mnie cenny czas, kiedy mogę sama zaplanować sobie cały dzień i zrobić 200% planu. W Sztuce Wyboru siadam przy jednej z dwóch dłużych, białych ławek, wyciągam laptopa i podpinam jego zasilacz do kontaktu, który wysuwam z blatu biurka. Mam dość miejsca do pracy, a odgłosy kawiarni mnie uspokajają – nie znoszę ciszy, może dlatego, że po prostu się jej boję. Na dodatek jestem wielbicielką co-working’u –  ludzie wokół stukający w swoje klawiatury, motywują mnie do działania. Jacek Kłosiński zastanawiał się kiedyś czy jest z nim coś nie tak, skoro będąc samemu w domu wyłącza wszystkie rozpraszające sprzęty: telewizor i radio, ale włącza playlistę dźwięków imiujących odgłosy kawiarni. Prawda jest taka, że jesteśmy pokoleniem przyzwyczajonym do hałasu w formie szmerów czy innych dzwięków obecności. Między innymi dlatego takie miejsca zyskują na popularności.


Sztuka Wyboru jest jednocześnie kawiarnią, księgarnią i galerią sztuki. Jasne, przestronne wnętrze, oblebione jest książkami, najczęściej tymi niszowymi, ale zdecydowanie wartymi przeczytania. Środkowa wyspa to kraina baristów, którzy przyszykowują dla nas jedzenie i napoje. Ta kawiarniana galeria sztuki ma świetną przestrzeń, której nie udało się uchwycić na zdjęciach, przez sztuczne oświetlenie i późną porę. Jest jasno i czysto. Atmosfera sprzyja prawej półkuli mózgu, która, (przynajmniej moja), naprawde wydajniej tam pracuje – wśród tony pięknie zaprojektowanych wydań. Otwartość tego miejsca wpływa na otwartość głowy, gotowej na nowe wyzwania i wzmożoną kratywność.

zabieram-cie-do-gdanska-sztuka-wyboru-miejsca

Oprócz imponującego księgarnianego asortymentu, znajdziemy tu świetny wybór napojów; mają pyszną kawę, domowe lemoniady, matchę, regionalne i kraftowe piwa czy najlepszy wspomagacz koncentracji – moją ukochaną yerbamatę. Wybór ciast jest równie imponujący; nie przypominam sobie sytuacji, kiedy witryna świecila pustkami. A wszystko, co do tej pory próbowałam, było pyszne. Na lunch SW proponuje kanapki, które, jak się później okaało, są w formie „DIY” – na drewnianej deseczce dostajemy mini szwedzki stół, z którego możemy skomponować sobie jedzeni. W tym miejscu na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

zabieram-cie-do-gdanska-sztuka-wyboru-miejsca

W trakcie zajęcia, czymkolwiek by nie było to, czym akurat się zajmuję, robię sobie czasem przerwę, żeby rozprostować kości i poprzechadzać się po galerii. Na prawie każdej ścianie wiszą obrazy młodych artystów. Pierwsze piętro, także obłaskawione obrazami, mieści zamknięte sale projektowe, w których szkoli m.in. wsponiany już wcześniej Jacek Kłosiński. Są tam toalety i sklep Sztuki Wyboru, w którym znajdziemy same rarytasy: ręcznie robione notesy, ubrania od polskich projektantów, magazyny (także magazyny G’rls Room, ktore tak często polecam na instastories). Sa naturalne kosmetyki, są piękne rzeczy (na przykład do łazienki, do ubrania czy do zapisania). Są dizajnerskie plakaty i są cuda wytworzone przez polskich artystów. Każdy znajdzie tam coś dla siebie; od notatnika, przez nerki i tshirty aż po naturalne kremy do rąk.

zabieram-cie-do-gdanska-sztuka-wyboru-miejsca

Ze Sztuki Wyboru wychodzę po paru godzinach; usatysfakcjonowana i zrelaksowana. Zwykle wiem, że zrobiłam sporo. Miejsca traktuję jak dobrych przyjaciół: mogę nie odwiedzać ich bardzo długo, ale kiedy już dochodzi do tego momentu, cieszę się jak dziecko. Sztuka Wyboru to jedno z moich ulubionych miejsc w Gdańsku, w Trójmieście ale także i w ogóle. Jest połączeniem wszystkiego, co jest mi bliskie: sztuki, książek, dobrej kawy i kreatywne atmosfery. Dlatego chciałam się nim z Wami podzielić i polecić odwiedziny!

Share This: