po co się tak ze wszystkim obnosić? | brokat, jednorożce & Britney Spears

Jak byłam mała to nie rozumiałam marszów równości. Wokół słyszałam głosy twierdzące, że geje się obnoszą ze swoja seksualnością i że nie trzeba od razu być tak radykalnym. Że przecież nikt nie ma nic przeciwko ich związkom, ale mogliby się nie obnosić tak z trzymaniem za ręce na ulicy czy, olaboga, całusami. Bo to obrzydliwe. Bo to sprzeczne z naturą i religią. Bo to wymysł i moda.

po-co-sie-tak-obnosic

Jakiś czas temu, może jeszcze w 2017 roku, czytałam wywiad z Michałem Pirógiem. Michał wypowiadał się na temat parad równości, wtedy jeszcze nie do końca dla mnie zrozumiałych i interesowało mnie dlaczego jest to dla niego, jako dla homoseksualisty, ważne. Juror znany z wielu programów TVN powiedział, że bierze udział w takich marszach równości dlatego, że „to jedyny dzień w roku, kiedy państwo pozwala mi na parę godzin oficjalnie być gejem.” Bez szykanowania (oczywiście oprócz możliwych obelg ze stron kontrmanifestacji), bez wyśmiewania, wytykania palcem. Chociaż i tak „po wszystkim”, po tym jedynym dniu spokoju i normalności powiedzą, że nie trzeba się tak z tym wszystkim obnosić.

Długo zastanawiałam się czy napisać ten wpis, ale za bardzo lubię dzielić się dobrem. A to właśnie czułam kiedy spacerowałam w kolorowym tłumie. Wszędzie wiwatowały tęczowe flagi – i małe, papierowe i wielkie, płócienne, w które czasami obwiązani byli uczestnicy marszu. Był brokat, obcasy, jednorożce i Britney Spears. Były nawet róże z okazji Dnia Matki! Ale najlepiej będzie, jak zaczniemy od początku.

po-co-sie-tak-obnosic

Nigdy wcześniej nie byłam na paradzie równości, chociaż już od dłuższego czasu staram się walczyć i propagować wolność i równość. Często o mniejszościach seksualnych mówię, podkreślając jak ważne jest to, żebyśmy wszyscy mieli równe prawa. Na ostatnim Open’erze miałam na sobie tęczową flagę, ale marsze równości niespecjalnie leżały w moim guście – głównie przez uprzedzenia, których się wcześniej nabawiłam. Potem o marszach mówili Piróg i Biedroń, których bardzo szanuję, ale nie było okazji pójść, bo zawsze mi coś wypadało. Aż teraz, można powiedzieć, że w środku okresu przedsesyjnego, kiedy trzeba oddać milion tysięcy prac na tydzień, urwałam się na paradę. Która przebiła moje oczekiwania.

Oglądając końcówkę serialu „Masters of sex”, który kiedyś polecałam w ramach cyklu „3 rzeczy, które możesz zrobić (dla siebie), zwróciłam większą niż dotychczas uwagę na kulturę hipisowską. Scena obrazowała tłumy wyluzowanych, radosnych ludzi, którym niewiele do tego szczęścia brakowało. Luźne, kolorowe koszulki, kolorowe volkswagenowe ogórki, wymalowane w pacyfki i pozytywne napisy, gołe stopy i materiałowe opaski przytrzymujące długie włosy leniwie rozciągały się po ekranie. Pierwszy raz pomyślałam wtedy o tym, jak fajne musiały to być czasy, jak przyjemna była to subkultura i jak miło byłoby być wśród hipisów – ludzi lekko przypominających swoim uosobieniem dzisiejszych surferów.

po-co-sie-tak-obnosic
Lata 60. i 70. jednak mnie ominęły, bo urodziłam się prawie trzydzieści lat po fakcie. Ale o tej serialowej scenie, w której Libby „odkrywa” hippisowską kulturę szczęścia, przypomniało mi się kiedy w sobotę znalazłam się pośród tłumu postulującego wolność i równość. Dynamika sytuacji była trochę inna – na Marszu było więcej dynamizmu niż powolnego vibe’u. To promieniujące szczęście wibrowało i zarażało innych solidarnych z ludźmi, którzy chcieliby być traktowani poważnie. Wszyscy wiwatowali, śpiewali i tańczyli. Za barierkami oddzielającymi przemarsz od przystanków tramwajowych wiwatowały starsze kobiety i mężczyźni w wieku około 70-letnim. Rzucali ciepłe słowa do osób najpewniej dyskryminowanych i nie raz skrzywdzonych w swoim życiu. Na moich oczach nawiązywało się całkowicie dla mnie nieprzewidziane międzypokoleniowe zrozumienie i wsparcie.

Z mojego punktu widzenia, ludzie maszerujący w paradzie równości byli uosobieniem pacyfizmu, co było dla mnie kolejnym szokiem w ramach zderzenia uprzedzeń z rzeczywistością. Obok tysięcy kolorowych idących ludzi stały czasem małe grupki kontrmanifestantów, wygrażających pięściami, trzymającymi banery z cytatami z Biblii i obscenicznymi nagimi mężczyznami. Faceci ubrani w koszulki z orzełkami i znakami Polski Walczącej najprawdopodobniej krzyczeliby, że „pedały do gazu”, gdyby nie setki policjantów. I bez tak wulgarnych okrzyków ich zachowanie było negatywne, paradoksalnie odwrotnie od nastawienia liberałów. Zamiast odgrażać się pięściami i odpłacać pięknym za nadobne, uczestnicy parady machali kontrmanifestującym, wysyłali buziaki i skandowali „chodźcie z nami. Czy można zachować się bardziej pokojowo w stosunku do reprezentacji grona osób, które na co dzień nie powstrzymują się przed większym lub mniejszym przejawem agresji wobec Ciebie? Raczej nie.

po-co-sie-tak-obnosic
Stwierdzenie „obnoszenia się” padało także w stosunku do mnie. Ludzie mówili mi to na przykład wtedy, kiedy napisałam wpis o miesiączce, bo najwyraźniej obnosiłam się z byciem kobietą. Sam termin „obnoszenia się” odnosi się do „demonstracyjnego okazywania swoich uczuć, afiszowania się czymś, popisywania się czymś”. Wiąże się to bezpośrednio ze wstydem i tematem tabu, które przełamane nagle staje się nie szeptem, a głośnym krzykiem najwyraźniej raniącym niektóre ksenofobiczne czy konserwatywne uszy.

Według mnie manifestujący na marszach równości, pokazujący swoje prawdziwe oblicze – w tym wypadku swoją orientację seksualną, która naraża ich na dyskryminację – są cholernie odważniSama kiedyś pisałam o tym, że jak nie będę szczęśliwa to będę odważna. Dlatego tym bardziej podziwiam tych ludzi, którzy mimo wszystkich wyzwisk, obelg i pogróżek, jakich w życiu doświadczyli, mają odwagę pokazać, że są nieustraszeni. I że miłość zwycięży.

po-co-sie-tak-obnosic
Pamiętajmy, że osoby ze środowiska LGBT+ często stają się obiektem dyskryminacji. Z tego powodu dochodzi nie tylko do stanów depresyjnych, ale także do samookaleczania i samobójstw, nie tylko nastoletnich. Widząc sytuację, w której dochodzi do przemocy fizycznej, psychicznej lub słownej, naszym człowieczym obowiązkiem jest odpowiednia reakcja i stanięcie w obronie osoby szykanowanej. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 roku stanowi, że: „wolność człowieka podlega ochronie prawnej” oraz że „każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych” (Art. 31., ustęp 1 i 2). Pamiętajmy również, że obdarowane kogoś równymi prawami wcale nie jest nadaniem komuś przywileju, a sprawiedliwością. Wszyscy jesteśmy ludźmi, bez znaczenia jaki mamy kolor skóry, co mamy w spodniach, w co wierzymy i z kim chcemy lub nie chcemy chodzić do łóżka. Jesteśmy na tej planecie razem i jestem pewna, że żyłoby nam się lepiej, gdybyśmy obdarzali się wzajemnym szacunkiem, empatią i zrozumieniem.

A więcej na temat nienawiści pisałam tutaj: Dlaczego (tak bardzo) nienawidzisz? 

Share This: