porozmawiajmy o porno

Bardzo często słyszę, że komuś coś „nie wypada”. A „komuś” to znaczy najczęściej dziewczynie. I tak na przykład nie wypada mieć złych ocen, przeklinać, nadużywać alkoholu czy palić papierosów. Jest też druga pula rzeczy, o których się nie mówi, bo najprawdopodobniej żyjemy w przekonaniu, że nie tyle co nie wypada, ale dziewczyny żyją po prostu na innej planecie zainteresowań i potrzeb, czyli na takiej, na które nie ma ani pornografii, ani masturbacji.

Jak byłam mała to przeglądałam „kobiece” magazyny, których miejsce było w koszyku wiklinowym obok kanapy. Królował „Twój styl”, ale znajdywały się też inne pisemka. Oprócz artykułów opisujących 13 trików na plażową sylwetkę, 5 sposobów na rozstępy po ciąży czy 6 prostych przepisów na makaronowe zapiekanki, znajdował się tam dział opisujący „relacje intymne”. Ba, już w Bravo Girl była strona, w której „specjalist(k)a” odpowiadał(a) na pytania nastolatek. „Wiedza tajemna” przeznaczona dla kobiet obejmowała zatem teksty dotyczące problemów w związku (w tym tych zahaczających o tematy łóżkowe), czasem uzupełniając ją o pozycje czy najnowsze wibratory na rynku. Tyle!

porno-gwp

Pamiętam, że w gimnazjum chłopaki pokazywali sobie filmy z redtube’a. Dziewczynki były „czyste” i nieświadome i raczej nikt ich nie posądzał o oglądanie pornografii (czy w ogóle o świadomość, że pornografia istnieje!). W popukulturze, w filmach także pokazuje się tylko nastoletnich chłopców  jako tych, którzy masturbują się „do chusteczki”. To faceci są tymi, którzy oglądają pornografię i którzy o seksie mogą rozmawiać. I tymi, którzy jako jedyni mają swoje „potrzeby”. Z czego z kolei często przekonania wyrasta kolejne, biorące na cel usprawiedliwienie realizacji tych „męskich potrzeb” poprzez przemoc, molestowanie lub gwałt.

Teraz trwa walka o odzyskanie praw do tego, co przez lata zostało zagrabione przez mężczyzn. O nazewnictwo, które nabrało wulgarnego obrotu i nie pozostawiło kobietom żadnego sensownego określenia na ich narządy płciowe. O obyczaje – kwestię depilacji, która „dzięki” mężczyznom (w tym wielkim koncernom także modowym, które były zdominowane przez facetów) jest teraz uważana przez ogół społeczeństwa za obligatoryjną do schludnego wyglądu, o noszenie stanika (dzięki którym te męskie koncerny zbijają niemałe pieniądze), o podejście do seksu, w którego obrębie określenie „rozwiązłości” przestaje być zarezerwowane tylko dla jednej płci, a u drugiej jest negowane (o czym pisałam szerzej tutaj: >>o cnotkach i dziwkach, seksie i dziewictwie | jaki jest Twój przebieg?<<).

porno-gwp
Tym razem sięgamy do porno. Do sprośności, wulgarności i wyuzdania. Chcemy mieć czynny udział w życiu seksualnym, móc mówić o swoich potrzebach, pragnieniach i fantazjach bez zawstydzenia i skrępowania. Czy trzeba być takim? Aż takim zawziętym, niekulturalnym i świńskim? Tak, czasami tak. Czasami zmiana tego wymaga; mocnego, bolesnego i niezbyt przyzwoitego odcisku, który będzie kogoś uwierać. Cały czas powtarzam, że nie trzeba i nie powinno się być radykalnym, ale podobno nie ma rewolucji bez krwi. W tym przypadku nie ma walki o równe postrzeganie bez przekroczenia granic wstydu i przyzwoitości. Wracając jednak do tematu – czy pornografia przypadkiem nie szkodzi?

Szkodzi. Nie dlatego, że oglądamy dwoje nagich ludzi, którzy uprawiają seks a nic do siebie nie czują. Szkodzi, bo jest odrealniona, czasem brutalna. Trafiając na nią we zbyt wczesnym wieku możemy zniszczyć sobie przyszłe życie seksualne. To nie tylko moje zdanie – na instagramie poprosiłam obserwatorów o rzucenie skojarzeniami z porno i podzieleniem się swoimi opiniami na ten temat. Jakie były odpowiedzi? Niektóre brzmiały właśnie tak:

"sztuczność, viagra, tabu"

"ogromne tipsy z frenchem"

"wstyd"

"duże piersi i przekleństwa"

"szkodliwe i zbędne"

"przemoc wobec kobiet, wyidealizowany obraz ciała (w tym waginy), przez który inne kobiety popadają w kompleksy"

"generalnie nic do tego nie mam, sama nie oglądam, ale uważam że młodym ludziom, którzy mają dostęp do internetu, może namieszać w głowie"

"porno nie angażuje myślenia"

"złe schematy zachowań seksualnych i zakłamany obraz kobiety i mężczyzny"

"uprzedmiotowienie kobiety i wypaczony obraz seksu"

"porno może rozszerzyć seksualne horyzonty, ale też jest szkodliwe - pokazuje załamany obraz rzeczywistości, który wiele osób później chce lub oczekuje przenieść do świata "normalnego", na wspomagaczach i tabletkach"

"bardziej przychodzi mi na myśl kobieta, niż mężczyzna"

"myślę, że to normalne, jeżeli ktoś ogląda. każdy jest człowiekiem i swoje potrzeby może wykorzystać"

"film pornograficzny zrobiony ze smakiem może być wciągający i rozbudzający, ale niestety jest takich za mało"

"kiedyś oglądałam, ale potem zauważyłam jak traktowane i przedstawiane są tam kobiety"

"dopóki nie będzie praw chroniących pracowników seksualnych to branża porno będzie (tak jak teraz) obrzydliwa i niebezpieczna, osobiście nie chcę się na to godzić i promować tego"

"wszystko jest dla ludzi, problem zaczyna się w momencie, gdy ktoś jest od tego uzależniony"

Czy w takim razie jestem hipokrytką, która namawia do promowania wulgarnych, poniżających kobiety i wpajających sztuczne wzorce porno? No nie!

porno-gwp

Oglądanie pornografii, tak jak prowadzenie aktywnego życia seksualnego, wymaga od nas pewnej dojrzałości i krytycyzmu. Świat nie jest czarno-biały i, uwierzcie mi, zdarzają się odcienie szarości. Porno nie jest ani dobre ani złe, nie jest dewiacją, może być źródłem przyjemności, ale także uzależnieniem, spaczeniem i chorobą. Przemysł pornograficzny, chociaż zdominowany przez wielkie, nadmuchane cycki i penisy, ale istnieje także alternatywna pornografia, która obejmuje różne sylwetki, rozmiary, ciała i wydaje mi się, że bliżej jej do filmów erotycznych ze smakiem niż wulgarności, bólu, płaczu i tanich krzyków.

Doszliśmy do momentu, w którym kobiety mogą oglądać porno, mogą zmieniać partnerów. Mogą mieć swoje fantazje, nie nosić stanika, nie malować się i nie depilować. Mogą być prezydentkami, premierkami i kierowniczkami, tak jak mogą być matkami i żonami. Kobiety, w końcu, mogą wszystko, tak jak mężczyźni mogli wszystko już od dawien dawna. Czy pozostał w nas wstyd i zmieszanie?  Wydaje się, że tak. Jedna odpowiedź na moje pytanie o skojarzenia do słowa porno poruszyła mnie bardzo. Weronika Zimna (która prowadzi bloga >zerknij TUTAJ<, kanał na youtubie i działa w MamyGłos!) napisała tak:

„Wstyd. Wstyd, kiedy, przypadkiem zobaczyłam coś czego „nie powinnam”. A potem wstyd, gdy z ciekawości zaczęłam tego szukać. A potem wstyd, gdy obejrzałam coś z własnej woli. Później era feministycznego przebudzenia – obejrzałam kilka dokumentów, dowiedziałam się co nieco o przemyśle, o uprzedmiotowieniu kobiet w tym. Ale poznałam też etyczne porno, doceniłam Erikę Lust. Ale nawet tutaj pozostał jakiś wstyd. Wstyd, wstyd, wstyd. Nie chcę go, a jednak jest.”

To jest trudny temat. Wstydzimy się nie tylko tego, ale także nagości, cielesności i zmiany. Nie prowadzimy takich żyć jak nasze matki, a nasze matki nie były jak nasze babki. To odchylenie od schematu, rewolucyjne chociaż radykalne i być może czasami niesmaczne, jest nam potrzebne. Chcemy pokazać, że nie ma już zakazów i nakazów, które mogłyby nas obowiązywać. A jeżeli komuś to przeszkadza, bo uważa, że niektórych rzeczy dziewczynom i kobietom nie wypada – to trudno.

porno-gwp
Jestem obecnie na etapie oglądania „Przyjaciół” (wiem, że to o jakieś sto lat za późno!). Chwilę przed pisaniem tego wpisu oglądałam odcinek, w którym jeden z głównych bohaterów serialu, Joey, znalazł erotyczną książkę swojej przyjaciółki Rachel. Najpierw sam czytał ją z wypiekami na twarzy, a potem zaczął drwić z dziewczyny. Facet był w szoku, że  d z i e w c z y n a  ma pornosa i jedyne co go interesowało to sensacja z tego powodu. Rachel powiedziała: „Nie wstydzę się mojej książki. To nic złego, że kobiecie się podoba trochę erotyki. To zdrowy wyraz kobiecej seksualności.”

Świat byłby lepszy, gdyby każda z nas mogła robić to, na co ma ochotę. Bez uprzedzeń, stereotypów i strachu o pogwałcenie społecznych obyczajów. I właśnie dlatego wyraźnie piszę i głośno mówię: tak, GIRLS DO WATCH PORN. I nikomu nic do tego.

*

Wpis powstał dzięki współpracy z marką Girls Watch Porn, która produkuje femiciuszki obalające podwójne standardy. GWP prowadzi także bloga, na który możecie przeczytać fajne teksty, z których polecam dwa: „Prawa sex workerów vs prawo na świecie” oraz „Lista najciekawszych wytwórni filmów pornograficznych (+!*)”, w którym jest mowa także o alternatywnym porno.

Share This: