kwiecień: 3 rzeczy, które możesz zrobić (dla siebie)

Kwiecień zaczął nam się świątecznie, a dla wielu polskich rodzin także pracowicie. Ja w ten miesiąc wchodzę zdecydowanie zmotywowana i gotowa do pełnej mobilizacji. Pierwszy kwartał roku okazał się dla mnie trudny, pełny niechęci i zawyżonych oczekiwań. Zgodnie z zasadą mówiącą o tym, że nic samo nam z nieba nie spadnie i samemu trzeba się postarać i sięgać po niektóre rzeczy – zaczynam działać.

Co zatem w czwartym już miesiącu 2018 roku robić dla siebie? Jak dbać o swój komfort psychiczny? I jak możemy o siebie zawalczyć nie poświęcając dużo czasu? Przed Wami trzy proste rzeczy, które możecie zrobić dla siebie w kwietniu!

kwiecien-3-rzeczy

1. Po pierwsze: doceń czas spędzany z rodziną

W takich świątecznych okresach roku jak ten wielkanocny, często zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo nie doceniam czasu spędzonego z rodziną. Rodzinne dyskusje nawet wtedy, kiedy rozmowy kręcą się wokół tematu polityki, są tym czego bardzo mi brakuje. Obserwując moich wujków, słuchając śmiechu mojej babci i siedząc przy 92-letniej prababci, czuję, że nie jestem – i nigdy nie będę – na tym świecie sama i że są ludzie, którzy są mi bardzo bliscy. Mimo, że na co dzień najczęściej nie rozmawiamy.

Dla wielu osób rodzinne posiadówki są czymś bardzo ciężkostrawnym. Oczywiście, że może to być denerwujące! Ile można słuchać pytań o tym, kiedy w końcu wyjdziesz za mąż, czemu ścięłaś włosy (przecież takie piękne długie miałaś, jak księżniczka!), jak tam an studiach i czy z tego będą jakieś pieniądze. Takie pytania usłyszysz dwa razy w roku, warto to wziąć na klatę i jakoś przełknąć w zamian za możliwość spotkania i dyskusji z bliskimi, których nie oglądasz tak często, jak mógłbyś. Jako dwudziestoletnia seniorka, mogę Wam powiedzieć, że rodzina jest wartością docenianą najczęściej po latach. Z biegiem czasu dręczące pytania przestają być irytujące, a ty sam(a) włączasz się w rozgorzałe dyskusje. Cieszmy się więc bliskimi póki są!

kwiecien-3-rzeczy

2. Kto rano wstaje, ten spokojnie zje śniadanie

W tegorocznym marcu było jak w przysłowiowym garncu – miesiąc temu pisałam o swoich pomysłach na przetrwanie tego wiosennego śniegu. Prognoza się sprawdziła – w Polsce (a zwłaszcza w moim Trójmieście!) śnieg padał jeszcze tydzień przed Wielkanocą. Wygląda na tp, że naszym wiosennym preludium będzie kwiecień, co może okazać się nie lada motywacją. Śnieg topnieje, ptaszki śpiewają, słoneczko szybciej wschodzi – czas zacząć cieszyć się życiem ciut dłużej.

Ja uwielbiam wcześnie wstawać, (tylko zapominam o tym kiedy budzik dzwoni). A raczej przeraźliwie wyje. W każdym razie, nawyk (i chęć!) rannego wstawania przestaje być taki przerażający, skoro przestało być rano ciemno i nieprzyjemnie. Zaczyna to być dla nas naturalne – wszystko budzi się wcześniej; natura, ptaki i cały zewnętrzny świat. A my możemy wstać, wziąć prysznic, wypić spokojnie herbatę i to jeszcze zanim obudzi się większość populacji. Nie ma to jak wstać pół godziny wcześniej niż zazwyczaj, żeby w spokoju zjeść dobre śniadanie. Bez pośpiechu i bez jedzenia na stojąco. A między innymi właśnie przez to szybkoszybko nie lubi swoich poranków czy poniedziałków (o czym pisałam >>TUTAJ<<). Zalet porannego wstawania jest tyle, że będę musiała napisać o tym osobny wpis, ale zanim to zrobię – spróbujcie sami.

kwiecien-3-rzeczy

3. Twoje buty do biegania proszą o uwagę

Halo, spokojnie, to dalej ja. Żaden sportowy świr nie przejął tego bloga. Liczę się z tym, że przez słowa, które możecie zaraz przeczytać, ja mogę dostać sporo sądowych pozwów z zarzutem gróźb, ale… Sport to zdrowie. Serio. Także takie oddziałujące na naszą psychikę. W końcu w zdrowym ciele zdrowy duch. Od kiedy przestałam jeść mięso (a tak naprawdę bardzo, bardzo ograniczyłam, bo wolę nie określać się jako wegetarianka), czuję się o wiele lepiej, a przy okazji bardziej dbam o to co jem. Ale ale! Odżywianie to jedno, a ruch to drugie.

Te święta spędziłam z Gonciarzem: między jedzeniem sernika a jedzeniem sernika, oglądałam vlogi z Islandii i Grenlandii. Zawsze dobrze jest spędzić czas patrząc na takie majstersztyki, które cieszą oko. Mnie to osobiście bardzo motywuje; widząc dobrą robotą samej chce mi się działać. Wracając jednak do tematu, w jednym z filmów Krzysiu mówił o tym, że warto jest zachować balans między wysiłkiem psychicznym a fizycznym. Żyjemy w czasach, kiedy wysiłek psychiczny jest ogromny, więc ten dotyczący naszego ciała w ogóle nawet nie zbliża się do poziomu, który pozwoli na równowagę. Gonciu tłumaczył, że warto postarać się jak najbardziej to wypośrodkować. Bieganie wspaniale dotlenia mózg i pomaga mu lepiej funkcjonować, a czasami powala funkcjonować w ogóle. Wielu ludziom podczas biegu lepiej się myśli – prawie tak samo dobrze, jak pod prysznicem. Niedługo znikną kałuże i, mam nadzieję, będzie już całkiem wiosennie – potraktujmy to więc jako pretekst do wyciągnięcia sportowych butów z szafy, pamiętajmy o rozgrzewce i postarajmy się nie wypluć płuc!

kwiecien-3-rzeczy
Jest mnóstwo sposobów na niezmarnowanie tego miesiąca. Do maja mamy jeszcze 27 pełnych dni. Podobno nawyk wchodzi w nasze życie dopiero po trzydziestu dniach stosowania jakiejś zależności, ale 27 dób na pewno jest dobrym początkiem.

A jakie Wy macie sposoby i plany na kwiecień?

PS Do jutra trwa akcja „Podziel się posiłkiem z bezdomnymi”, o której pisałam przy okazji Świąt Bożego Narodzenia. Przedsięwzięcie pozwala na zgłoszenie swojego nadmiaru jedzenia poprzez stronę podzielmysie.pl. Wolontariusze odbiorą od Ciebie zalegającą żywność. Szczerze zachęcam, poprzednia akcja okazała się sukcesem – udało się zebrać aż 8 ton jedzenia. Zachęcam także do oddania żywności do najbliższej jadłodzielni 🙂

A grudniowy wpis o marnotrawstwie, o idei dzielenia się jedzeniem i o całej akcji znajdziecie >>TUTAJ<<

Share This: