kierunek: Alba Iulia, Transalpina, Horezu, Sibiu – RUMUNIA! [roadtrip] | z gniazdem przez świat

Niskie, kolorowe domki, samoloty na podwórkach, krowy na ulicach, małe, zapomniane, stare, historyczne miasteczka i kręte drogi, zamykane zimą. Zostawiłam tam większy kawałek serca, niż planowałam, ale nie żałuję i wcale nie chcę go spowrotem.
WItamy w Rumunii.

Naprawdę lubię drogi. Prawdopodobnie, jak tylko zrobię prawo jazdy, będę nieustannie zabierać samochód i wybierać się na przejadżki. Jadąc, pod kołami wygniatając kolejne kilometry asfaltu, czuję, że nie jestem w domu, ale nie jestem też jakoś specjalnie poza nim. Dobrze mi się myśli, obserwując mijane drzewa, znaki i miasta, dobrze mi się pisze, planuje i podejmuje decyzje. Roadtripy to moja absolutnie ulubiona forma wypoczynku i wakacjowania, dlatego też, do Rumunii pojechaliśmy autem. Siedziałam na przednim siedzeniu, machając ręką przez otwarte okno, robiąc zdjęcia, notując, wdychając południowoeuropejskie powietrze i planując kolejne punkty dłuższych postojów na oględziny okolicy. Tą magiczność, w którą mam nadzieję, wprowadzę Was za momonecik, polubiłam na tyle, że zamierzam niedługo do tego kraju wrócić. A nie zdarza mi się to często.

1. Po pierwsze: Alba Iulia

Auto wypożyczyliśmy jeszcze w Budapeszcie, przed przekroczeniem granicy, zaliczyliśmy jeszcze Szeged i Eger. Mieliśmy mały postój w Hunedoarze, gdzie znajduje się całkiem spore zamczysko. W Alba Iulia zwiedziliśmy cytadelę Albę Carolinę. Na placu stoi pomnik – dzwon, a cytadela ma piękne bramy wjazdowe. Każde historyczne miasteczko, w tym Alba Iulia, jako nasz pierwszy przystanek, ma antycznorzymski wydzwięk. Nie spodziewałam się aż tak widocznych wpływów, a jednak! Za pustymi drogami i między bardzo wesołymi ludźmi, znajdują się narządy szczątkowe śródziemnomorskich cywilizacji.

2. Po drugie: Transalpina

To był nasz główny cel podróży. Spędziliśmy pół dnia na jeżdzie krętymi uliczkami, mijając biwakujących ludzi, stada krów i owiec, jeziora i budki z kominkowym ciastem węgierskim (obok których, oczywiście, nie przejeżdżałam obojętnie). Nie będę pisać czy warto, bo to chyba oczywiste. Transalpina bywa zamykana na zimę, bo zaczyna być niebezpieczna. Czekają na nas piękne drogi, zmiany klimatów – z ciemnych, gęstych lasów, przez liczne jeziora i zbiorniki wodne, do suchych, skalistych pagórków. Valcea jest piękną okolicą, w której na pewno warto zrobić sobie postój, chociażby na lunch. Jest położona najwyżej, a widoki – te kilometry spadających łąk układających się w górzyste pasma – zostają w pamięci na długo.

3. Po trzecie: Horezu

Dla mnie to miasteczko monasterów. I to takich, do których naprawdę warto zajrzeć. Na wielu z nich są piękne, często granatowe, freski i białe żłobienia. Jest cicho, spokojnie i dosyć pusto, można poczuć się jak na terenie zakonu, w którym panuje uspakajająca zmowa milczenia. To naprawde idealne miejsce do pospacerowania, pomyślenia i wyciszenia się. Takie mieścinki jak Olt, Valcea (w której piękny jest monastyr Cozia) to punkty położone bardzo blisko siebie, a są warte uwagi. Podróżowanie szlakiem monastyrów jest naprawdę godne polecenia. No, ja byłam zachwycona.

4. Po czwarte: Sibiu

Sibiu to jedno wielkie centro historico. Możemy się poczuć jak w zupełnie innej epoce, całkowicie oderwanej od naszej typowej, środkowoeuropejskiej codzienności. Małe, kolorowe domki, wysokie kościoły z punktami widokowymi i uliczki, prowadzące nas często do uroczych zakątków miasta. To małe „centrum”, ale nie jest zbyt tłoczne i nie odczuwa się pośpiechu. Zdecydowanie warto zanotować sobie tą mieścinkę na naszym planie podróży po Rumunii.

Podzieliłam wpis na punkty naszych noclegów (oprócz, rzecz jasna, Transalpiny), dlatego możecie na mapie przebadać sobie mniej-więcej trasę, jaką pokonaliśmy. W drodze powrotnej mieliśmy jeszcze podjechać do Braszowa, no ale nastąpiły pewne nieugodnienia (o całej historii na fanpage’u pisałam tu: >>KLIK<<). Wyszło dość krótko i zwięźle, ale co tu długo gadać – lepiej pojechać  i pozachwycać się samemu!

Planujecie jakiś wypad do Rumunii? Może zobaczymy się tam w tegoroczne lato?
A może byliście i macie jakieś inne mieścinki godne polecenia?
Dajcie znać!

*GARŚĆ INFORMACJI O ZDJĘCIACH*

Kochani, dostałam wiele wiadomości w sprawie zdjęć z tego cyklu. Tak jak już pisałam, wybierając się na zeszłoroczne wakacje, nie miałam bloga nawet w planach, dlatego też jakoś szczególnie o zdjęcia nie dbałam i dlatego we wpisach nie ma tysiąca prawie-pocztówek. Obiecuję poprawę, ale do tego czasu, możecie sobie zerknąć na zdjęcia z wyjazdów na moim instagramie (link >>TUTAJ<<), na którym zamieszczałam fotki na bieżąco. Nie chcę zmuszać Was do scrollowania, więc wszystkie zdjęcia otagowane są hasztagiem #zgniazdemprzezświat. Dodatkowo, żeby jakoś to uporządkować, każde zdjęcie ma hasztag określający kraj. Dla przykładu, szukając moich zdjęć z Rumunii, powinniście wyszukiwać #zgniazdemprzezświatROMANIA, ze Szwecji (o której pisałam >>TU<<#zgniazdemprzezświatSWEDEN, z Danii (>>LINK<<)#zgniazdemprzezświatDENMARK, a z Węgier (>>LINK<<) – #zgniazdemprzezświatHUNGARY.

Mam nadzieję, że takim tagowaniem trochę sprawę ułatwiłam. Każde kolejne zdjęcie wyjazdowe będzie tagowane według tego kluczu – hasztagu ogólnego i hasztagu dookreślającego. Dajcie znać, czy pomysł Wam się podoba i czy takim sposobem będzie Wam troszku prościej ;).

Share This: